WEBVTT
X-TIMESTAMP-MAP=LOCAL:00:00:00.000,MPEGTS:0

00:04.320 --> 00:08.689
ROZDZIAŁ 16
KAMELIA

00:09.078 --> 00:11.629
Nie pamiętam, żeby Gabrielle Chanel
kiedykolwiek powiedziała,

00:11.750 --> 00:13.402
dlaczego byłam jej ulubionym kwiatem.

00:13.523 --> 00:15.972
Ale czy wszystko trzeba
ujmować w słowa...?

00:16.093 --> 00:17.636
Pamiętam, że w wieku 13 lat

00:17.757 --> 00:19.855
młoda Coco była ponoć
głęboko poruszona

00:19.976 --> 00:22.998
wystąpieniem Sary Bernhardt
w spektaklu „Dama Kameliowa”.

00:23.585 --> 00:26.574
Pamiętam, że Marcel Proust
i zaprzyjaźnieni z nim pisarze dandysi

00:26.695 --> 00:28.433
nosili mnie wpiętą
w klapy marynarki

00:28.554 --> 00:31.390
jako symbol wyrafinowanego smaku,
jedności i ambiwalencji.

00:31.996 --> 00:34.214
Pamiętam, że po tym, jak Coco
zapożyczyła dżersej

00:34.335 --> 00:36.269
oraz spodnie
z męskiej garderoby,

00:36.390 --> 00:38.582
uwolniła mnie
z męskiej butonierki.

00:38.703 --> 00:41.035
Pamiętam, jak pewnego dnia,
na jednej z plaż Étretat,

00:41.156 --> 00:43.660
wpadła na pomysł
przypięcia mnie zwyczajnie

00:43.781 --> 00:45.996
do paska swojej
bretońskiej prążkowanej bluzki.

00:46.117 --> 00:47.839
Pamiętam również, że kochała mnie

00:47.960 --> 00:50.933
za to, że nie roztaczam wokół siebie
żadnej woni...

00:51.054 --> 00:53.242
oferując kobietom wolność
wyboru ich własnego zapachu.

00:53.687 --> 00:55.879
Pamiętam, że byłyśmy do siebie
bardzo podobne, ona i ja:

00:56.027 --> 00:58.660
zakwitam w zimie
zawsze o jedną porę roku wcześniej!

00:58.781 --> 01:00.375
I nigdy nie tracę liści,

01:00.531 --> 01:03.562
dzięki czemu pozostaję
„urzekająca w każdym wieku”.

01:04.023 --> 01:06.531
Pamiętam, jak pewnego dnia
Mademoiselle mnie zaskoczyła:

01:06.652 --> 01:08.871
kiedy ktoś spytał ją,
co zje na śniadanie,

01:08.992 --> 01:10.558
odpowiedziała: „Kamelię!”

01:11.304 --> 01:14.066
Pamiętam, że Gabrielle
zawsze wolała mnie w bieli,

01:14.187 --> 01:16.968
rozkwitającą niczym bukiet światła
gdziekolwiek się nie znajdę.

01:17.437 --> 01:19.371
Pamiętam, jak po raz pierwszy
przypięła mnie

01:19.521 --> 01:22.284
do swojej szyfonowej sukienki,
w roku 1923.

01:22.531 --> 01:25.857
Pamiętam, jak przeobrażała mnie,
aby zaspokoić każdą swoją fantazję:

01:26.164 --> 01:28.935
byłam haftowana, drukowana,
grawerowana, gnieciona, strzępiona...

01:29.218 --> 01:32.703
byłam wyrabiana z szyfonu,
satyny, organzy, tweedu, piór...

01:32.960 --> 01:34.464
Pamiętam pierwsze diamenty,

01:34.606 --> 01:37.513
ułożone niczym krople rosy na moich
nieskazitelnie białych płatkach.

01:38.382 --> 01:41.113
Pamiętam wszystkie pierścionki,
broszki, klamry, naszyjniki,

01:41.234 --> 01:43.289
łańcuszki, zegarki i sznury pereł.

01:44.351 --> 01:48.121
Pamiętam też, jak rozkwitałam
z ceramiki, onyksu, koralu, opalu,

01:48.242 --> 01:50.480
perłowej masy, szafiru, rubinu...

01:51.093 --> 01:53.254
Pamiętam, jak
Karl Lagerfeld stworzył

01:53.375 --> 01:56.560
najwspanialszą suknię ślubną
z bukietu kamelii.

01:57.375 --> 02:01.004
I wreszcie pamiętam, jak moje płatki
idealnie uformowały litery C,

02:01.125 --> 02:03.430
splatając się
i tworząc podwójne C.

02:04.312 --> 02:06.766
Pamiętam o tym, że jestem
czymś więcej, niż zwykłą kamelią:

02:07.234 --> 02:08.930
jestem kwiatem CHANEL.

